,,Opowieść wigilijna”, czyli o sile terapeutycznej teatru

 

O wizycie uczniów SP w Lecce, w teatrze ,,Maska” w Rzeszowie

 

            22.12.2022r. był dniem wyjątkowym, nie tylko ze względu na magię cyfr – 6 dwójek. Ten czwartek uczniowie klas od II do VIII SP im. Kardynała S. Wyszyńskiego w Lecce wraz z nauczycielami spędzili w teatrze ,,Maska” w Rzeszowie, oglądając wzruszający spektakl oparty na utworze Karola Dickensa pt. ,,Opowieść wigilijna”.

            Wizyta w teatrze i kontakt ze sztuką mają wielką moc oddziaływania na nasze samopoczucie, wyobraźnię i emocje. Wiedzieli już o tym starożytni Grecy, którzy kochali teatr za jego działanie oczyszczające i uwalniające człowieka od mocnych uczuć. Jeśli podczas oglądania zwariowanej komedii, widz śmiał się jak szalony, a podczas smutnej tragedii, płakał jak bóbr – to wychodził z teatru wolny od nagromadzonych w ciele i duszy emocji, a więc szczęśliwy, zadowolony i wzruszony.

            Tak, teatr ma działanie terapeutyczne, czyli uzdrawiające, o czym, niestety, nie wszyscy wiedzą, zwłaszcza Ci, którzy niezbyt chętnie idą na przedstawienie, uważając to za konieczny do spełnienia obowiązek.

            Być może, niektórzy zmienili zdanie na ten temat po obejrzeniu ,,Opowieści wigilijnej” w wykonaniu aktorów teatru ,,Maska”.

            Co w sztuce mogło zachwycić i wprowadzić w świąteczny nastrój radości, lekkości, wzajemnej życzliwości i obdarowywania się prezentami? Co w spektaklu pomogło uchwycić magię Świąt Bożego Narodzenia?

            Przede wszystkim śnieg prószący na uśpione i otulone mgłą kamienice Londynu – akcja utworu rozgrywa się przecież w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia. Scenografia i efekty specjalne, przygotowane przez twórców sztuki, znakomicie oddawały klimat XIX-wiecznego miasta w Anglii.

            Ponadto przemiana głównego bohatera Ebenezera Scroogea, którego na początku poznajemy jako antypatycznego, chciwego, okrutnego i samotnego, chociaż bogatego właściciela firmy ,,Scrooge and Marley”. Ebenezer nienawidzi Świąt Bożego Narodzenia, nie daje pieniędzy, aby pomóc biednym ludziom ( wprost przeciwnie, uważa, że wszyscy oni powinni umrzeć, aby zmniejszyć przeludnienie na ziemi), woli zobaczyć swojego siostrzeńca martwym, niż przyjąć od niego zaproszenie na świąteczny obiad. Scrooge mieszka samotnie w bardzo skromnym i ubogim mieszkaniu opuszczonej kamienicy. Jest starym kawalerem i nie ma przyjaciół. Całe swoje życie poświęcił na gromadzenie majątku i pomnażanie pieniędzy. Jest nieszczęśliwy, ale nie zdaje sobie z tego sprawy.

            I właśnie w noc wigilijną odwiedzają go 4 duchy: zmarłego wspólnika Marleya oraz Duchy Przeszłych, Teraźniejszych i Przyszłych Wigilii. Wraz z nimi bohater odbywa podróż w czasie do lat swojego dzieciństwa i młodości, ogląda Wigilię innych ludzi: górników, marynarzy, swojego siostrzeńca Freda i swojego pracownika Boba Cratchita, w końcu przenosi się w przyszłość i widzi swój pogrzeb. W chwili śmierci jest opuszczony i znienawidzony przez wszystkich, nikt po nim  nie płacze, nikt nie idzie za jego trumną w kondukcie pogrzebowym.

            I wtedy się budzi. Chociaż jest starym człowiekiem, postanawia zacząć wszystko od nowa i gruntownie zmienić swoje życie, bo zrozumiał, że na miłość nigdy nie jest za późno, a na samotność zawsze za wcześnie. Kupuje ogromnego indyka i daje go w prezencie rodzinie Boba Cratchita, idzie na świąteczny obiad do siostrzeńca Freda i jego żony, daje hojny datek na biednych i postanawia dać pieniądze na leczenie maleńkiego Tima – synka swojego pracownika. Te akty dobroci dają mu tyle szczęścia, że jego serce przepełnia radość, a twarz promienieje uśmiechem i zadowoleniem. Odtąd Święta Bożego Narodzenia staną się dla Ebenezera, jak i dla wielu z nas, najcudowniejszym okresem w roku, w którym ( tak brzmi ostatnie zdanie książki) ,,Bóg błogosławi nam wszystkim”. 

            Nasi uczniowie okazali się widzami, o jakich marzą wszyscy aktorzy na scenie. Z uwagą śledzili akcję sztuki, z przejęciem słuchali dialogów bohaterów, z zainteresowaniem przyglądali się aktorom występującym w kostiumach charakterystycznych dla epoki wiktoriańskiej w Anglii. Uczniowie mieli wyłączone telefony komórkowe i byli ubrani elegancko, aby poprzez strój wyrazić szacunek dla aktorów. Podczas przedstawienia nie rozwijali szeleszczących papierków od cukierków, nie jedli chipsów i popcornu, nie pili coli.

            Za to po wyjściu z teatru i obejrzeniu świątecznie udekorowanego Rynku w Rzeszowie, każdy z nas w towarzystwie przyjaciół mógł udać się na bliskie już rozkosze podniebienia do wybranej przez grupę kawiarni bądź restauracji i w wesołym nastroju cieszyć się zbliżającym się milowymi krokami Bożym Narodzeniem.

           

 

                                                                                                        Agata Domaradzka

                                                                                                        Agnieszka Kruczek